Sport - Aktualności

Lech wygrał w Lidze Europy! Czy ma szanse wyjść z grupy?

0
PAP/Jakub Kaczmarczyk
PAP/Jakub Kaczmarczyk

Jest premierowe zwycięstwo Lecha Poznań w rozgrywkach Ligi Europy sezonu 2020/21. Poznaniacy na własnym terenie pokonali Standard Liege 3:1. To niezwykle cenna wygrana i pierwsze punkty w grupowej rywalizacji Kolejorza. Czy podopieczni trenera Dariusza Żurawia mają szansę na coś więcej niż tylko kolejne trzy spotkania grupowe?

Zagrali dobrze i skutecznie

Lech przed startem grupowych zmagań w Lidze Europy był przez ekspertów skazywany na pożarcie. Zagraniczne media uznawały, że Lech będzie raczej dostarczycielem punktów, a nie równorzędnym rywalem dla pozostałych drużyn. Jednak zespół z Poznania już w pierwszym meczu udowodnił, że będzie inaczej. Przed wczorajszym spotkaniem ze Standardem Liege niektórzy to właśnie w Lechu widzieli faworyta. Wpływ na to miała dobra dyspozycja w starciach z Benficą i Rangers – ale też kadrowe problemy Belgów. Przede wszystkim w defensywie.

Mecz przy Bułgarskiej z większą werwą rozpoczęli przyjezdni. Groźne były rajdy prawą stroną Belgów. Zwiększona aktywność Standardu w ataku trwała jednak niecały kwadrans, bo już w 14. minucie Kolejorz wyszedł na prowadzenie. Piłkę w pole karne dośrodkował Tiba, a z bliskiej odległości głową do siatki skierował ją Skóraś. Lech tą bramką załatwił sobie w jednej chwili prowadzenie, podciął skrzydła odważnie poczynającym rywalom i przekonał się o słabości defensywy Belgów.

Oszołomieni po straconym golu Belgowie nie zdążyli się pozbierać, a już było 2:0. Puchacz asystował Ishakowi i Lech Poznań mógł spokojnie rozgrywać dalszą część meczu. Wówczas jednak Kolejorz poczuł się zbyt pewnie, a w grę drużyny trenera Żurawia wkradła się dekoncentracja. W 29. minucie Lestienne łatwo zdobył bramkę dobijając strzał z bliskiej odległości. Lech niepotrzebnie dopuścił do takiej sytuacji, a co gorsze nie wyciągnął wniosków. Już kilkadziesiąt sekund później Lestienne znów mógł trafić w bardzo prostej sytuacji ale nie wykorzystał niefrasobliwości Bednarka.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Lecha. Ponownie w rolach głównych Puchacz (asystujący) i Ishak (drugi gol). Lech Poznań znów odskoczył rywalom i w Poznaniu były powody do radości. Mikel Ishak mógł w tym meczu skompletować hattricka, ale sędzia nie zdecydował się na odgwizdanie bramki po strzale Szweda wybijanym rozpaczliwie z linii bramkowej przez obrońców Standardu. Jak się okazało, to była słuszna decyzja. W 80. minucie meczu dużą szansę miał również Kamiński, który pojawił się na murawie w drugiej połowie. Belgowie próbowali, chcieli zaskoczyć Lecha ale tym razem się nie udało, choć defensywa Kolejorza tego dnia także nie ustrzegła się błędów.

Trzy punkty zostały w Poznaniu i Lech zgarnął je zasłużenie.

Nadal można awansować

Kolejorz wciąż ma szanse na wyjście z grupy. Jednak sytuacja nie jest prosta. Przede wszystkim trzeba patrzeć na siebie i wygrać w Belgii ze Standardem Liege. Ten mecz odbędzie się 26. listopada, a więc po przerwie reprezentacyjnej. Dłuższa przerwa oznacza, że do składu w belgijskim zespole będzie mogła wrócić część nieobecnych piłkarzy. Jednak nie wszyscy zdołają się wyleczyć nawet na koniec listopada – Lech więc znów zagra z Belgami trapionymi lukami w składzie, bądź będącymi po kilku tygodniach bez gry. Taką szansę trzeba wykorzystać.

Przed Lechem Poznań w tabeli są Glasgow Rangers i Benfica Lizbona. Obie ekipy podzieliły się punktami w ostatniej kolejce. To oznacza, że na koncie mają po 7 „oczek”. Nawet jeśli drugie bezpośrednie starcie tych drużyn rozstrzygnie się na czyjąś korzyść, to Lech także musi dobrze zapunktować przeciwko Rangers bądź Benfice.

Spotkanie z Benficą odbędzie się na wyjeździe, a Rangers zagrają z Kolejorzem w Poznaniu. Teoretycznie łatwiej będzie więc w starciu ze Szkotami. Mecze zaplanowane są na 3. grudnia (Benfica) oraz 10. grudnia (Rangers). Jeśli jednak w drugim meczu Rangers – Benfica padnie remis, to Lech będzie w bardzo niewesołej sytuacji. Potencjalne wygrane obu drużyn ze Standardem Liege będą oznaczały, że oba kluby na koncie będą miały po 11 punktów. W takiej sytuacji Lech musiałby odnieść w rundzie rewanżowej trzy zwycięstwa by wyjść z grupy.

Oczywiście nie można wykluczyć, że Standard Liege urwie punkty Benfice i/lub Rangersom. Takie rozwiązanie – pod warunkiem, że Lech z Belgami wygra – byłoby niezwykle korzystne dla Kolejorza. Trzeba też pamiętać, że przy równej liczbie punktów o wyjściu z grupy decyduje bezpośredni bilans spotkań. Lech u siebie przegrał 2:4 z Benficą a na wyjeździe 1:0 z Rangers. Jeśli więc zrówna się punktami z którąś z tych drużyn, to w rewanżach musi rozstrzygać dwumecz na swoją korzyść by w tabeli przeskoczyć rywala.

Oceń